Rysunek w moim życiu- czyli od kolorowanki do murala

Rysunek w moim życiu- czyli od kolorowanki do murala

W przedszkolu…

Rysowanie było zawsze obecne w moim życiu, ważne i dające dużo frajdy. Najstarsza anegdota rodzinna opowiada o moim pobycie w szpitalu. Mama znając moje zamiłowanie do rysowania zostawiła mi sprzęt (blok i kredki), bo wiedziała, że to mnie trochę zajmie i pocieszy. To nie były czasy, że rodzice mogą przebywać z dzieckiem na sali, więc mama musiała wrócić do domu. Pielęgniarki nie wiedziały o mojej silnej potrzebie twórczej. Zabrały mi blok i jakieś kredki, ale ja byłam sprytna, jedną kredkę ukryłam przed nimi. Efekt- wspaniałe freski nad łóżkiem, dokąd sięgnęłam ręką i awantura z pielęgniarką. Mama się nie dała wyprowadzić z równowagi, powiedziała, że trzeba było nie  zabierać dzieciakowi papieru.

Druga historia również dotyczyła fresków. Kiedy nie chodziłam do przedszkola pilnowała mnie babcia. Babcia była krawcową i swoją pracownię miała w kuchni, więc siłą rzeczy to było centrum mojego świata. Potrafiłam się sobą zająć i chyba nie byłam upierdliwym dzieciakiem. Tu nauczyłam się przyszywać guziki i miałam swój „domek” pod kuchennym stołem, takim starym, solidnym, przykrytym obrusem z ceraty. I rzecz dotyczy tegoż domku. Każdy chce mieć w domu pięknie, ja też, więc wymalowałam tam kredkami ścianę inspirując się wzorkami z wałka pokrywającymi ściany w innych pomieszczeniach. I w zasadzie nikt oprócz mnie nie podziwiał tego dzieła, do czasu przemeblowania kuchni. Kiedy odstawiono stół oczom domowników ukazała się cała uroda mojego malowidła. Konsekwencji strasznych nie pamiętam, więc pewnie ich nie było.

Dzisiaj

Moje zamiłowanie do malowania ścian uśpione było długi, długi czas, aż do spotkania z koleżanką Wandą Kozikowską, zafascynowaną muralami.  Ta energiczna kobieta wpadła na pomysł pomalowania niezbyt pięknej ściany przy wybiegu dla koni. Żeby było weselej i fajniej i jeszcze, żeby informować o zakazie karmienia koni.  Wystarała się o wszystkie zgody, farby i wolontariuszy  i poprosiła mnie o projekt. To było wyzwanie, ale je podjęłam i już jest prawie skończony – mural w Zakładzie dla Niewidomych w Laskach.

Jeśli chcesz dowiedzieć się jak powstawał, informacje tutaj.

3 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *